Notowane na Catalyst firmy muszą spłacić w tym roku rekordowe 10,47 mld zł obligacyjnego zadłużenia. To trzykrotnie więcej niż przed rokiem, poinformował Michał Sadrak z Obligacje.pl.

"Na 10,47 mld zł wygasających w tym roku obligacji przedsiębiorstw z Catalyst, 2,24 mld zł to papiery wyemitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego, Europejski Bank Inwestycyjny oraz listy zastawne banków hipotecznych, które trudno traktować na równi z innym długiem firm. Wartość zapadających w tym roku obligacji zawyża też duża emisja PGN (PGNIG) na 2,5 mld zł. Tak czy inaczej, ten rok będzie inny od poprzednich, między innymi dlatego, że banki komercyjne muszą wykupić obligacje aż za 2,55 mld zł, w czym będą także pierwsze podporządkowane papiery GNB (GETINOBLE) (sześć serii na 260,9 mln zł)" - wylicza Sadrak w raporcie.  

Według niego, zainteresowanie budzić może też wykup czterech serii obligacji PKN (PKNORLEN), łącznie na 700 mln zł, emitowanych w ramach ofert publicznych. Stwarza to szanse wyjścia przez spółkę na rynek z kolejnymi ofertami dla inwestorów detalicznych; sam Orlen na razie zastrzega tylko, że "poważnie rozważy" tę możliwość.

Sadrak dodaje jednak, że 2017 rok ma szansę okazać się znacznie spokojniejszy dla inwestorów.

"Szacujemy, że wartość niewykupionego długu sięgnie 132-140 mln zł, co nominalnie wcale nie byłoby wartością niższą niż w poprzednich okresach. Większość szacowanej kwoty (117,8 mln zł) to jednak nie spekulacje, a pewność wynikająca z toczących się postępowań sanacyjnych wobec ACT (ACTION), KRS (KERDOS), LZM (LZMO) i Polbrandu (w ostatnim przypadku spółka czeka na decyzję sądu). Nawiasem mówiąc, to właśnie obowiązujące od roku prawo restrukturyzacyjne może powodować, że niektórzy emitenci zechcą wystąpić o ochronę przed wierzycielami jeszcze nim nadejdzie termin wykupu obligacji – tak było na przykład z Actionem, którego obligacje obejmowali inwestorzy instytucjonalni" - uważa Sadrak.

Jego zdaniem większość emisji zostanie wykupiona przy użyciu środków pochodzących z refinansowania nowym długiem, obligacyjnym lub bankowym.

"Wśród mniejszych spółek, które muszą koniecznie przekonać w tym roku inwestorów detalicznych, że dalej warto trzymać ich obligacje, wymienić można na przykład 2CP (2CPARTNER), ADM (ADMIRAL) czy FHD (FHDOM). Na podstawie sprawozdań to samo można by powiedzieć o SUL (SUMMALING), gdyby nie to, że spółka zdążyła zapewnić o toczących się negocjacjach z partnerem finansowym. Osobnym przypadkiem mogą być firmy pożyczkowe, w tym Mikrokasa i Capital Service, które stojąc przed ewentualnym refinansowaniem zmierzą się z koniecznością przekonania obligatariuszy, że kolejne – na razie w fazie projektu – zmiany w prawie nie zachwieją ich zdolnością do obsługi zadłużenia" - dodaje Sadrak.

Jednocześnie zwraca uwagę, że wśród dużych podmiotów stojących przed trudem refinansowania w pierwszej kolejności wymienić należałoby ITG (INTEGERPL), którego obligacje w portfelach inwestorów indywidualnych znajdują się co najwyżej pośrednio poprzez jednostki funduszy inwestycyjnych lub emerytalnych. Alternatywą dla rolowania papierów miał być inwestor, którego na razie nie widać, a pierwszy test już w lutym (wygasa seria na 20 mln zł).

"Naturalnie lista spółek, które prawdopodobnie będą chciały refinansować wygasające papiery jest dłuższa. Zwykle jednak mają one do zaoferowania inwestorom coś więcej niż tylko obietnice poprawy kondycji finansowej. Mowa choćby o OTS (OTLOG), KAN (KANIA) czy RON (RONSON). Możliwość wypuszczenia obligacji na zrefinansowania zobowiązań finansowych wstępnie zapowiadało też na przykład CTG (CUBEITG)" - dodał.