Bezpieczeństwo w pracy to nie pusty slogan, ale realne działanie, które ma na celu ochronę zdrowia pracowników i jest zgodne z dobrze pojętym interesem firmy. Statystyki udostępniane regularnie przez GUS pokazują, że wypadki w pracy stanowią bardzo duże zagrożenie, a ponadto prowadzą do długotrwałych absencji pracowników, kosztownych przestojów i strat materialnych. Zapytajmy zatem eksperta, jak bezpieczeństwo pracowników wpływa na funkcjonowanie firmy i co można zrobić, aby je poprawić.
Jak wynika ze statystyk publikowanych przez GUS, od kilku lat liczba wypadków przy pracy w Polsce oscyluje w granicach 66-69 tysięcy zdarzeń rocznie. O konsekwencjach wypadków przy pracy i sposobach na ich zmniejszenie rozmawiamy z Leszkiem Caputą, właścicielem firmy DNT Safety Sp. z o.o. i serwisu strefa-bezpieczenstwa.pl.
Dlaczego bezpieczeństwo w pracy wymaga ciągłego doskonalenia?
Leszek Caputa: Według danych GUS jeszcze w latach 2015-2016 liczba wypadków przy pracy przekraczała 87 tysięcy, więc w ciągu dekady nastąpiła znaczna poprawa jakości bezpieczeństwa w miejscach pracy. Jednak niepokoi fakt, że liczba wypadków ze skutkiem ciężkim i wypadków śmiertelnych utrzymuje się na podobnym poziomie jak dziesięć lat temu. Ponadto standardy bezpieczeństwa muszą być dostosowywane do zmieniających się realiów pracy. Zakłady produkcyjne są coraz bardziej zautomatyzowane, powstają coraz większe magazyny, firmy realizują coraz więcej zamówień i muszą sprostać coraz wyższym wymaganiom rynku. To wszystko wpływa na bezpieczeństwo i nie zawsze w sposób pozytywny.
Większa wydajność dla firmy to większe zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników?
L.C.: Zależność wydajności od bezpieczeństwa to miecz obosieczny. Jeżeli firma wymaga od pracowników większej wydajności, wówczas praca pod presją czasu może sprzyjać popełnianiu błędów, przekraczaniu zasad organizacji ruchu, stresowi i osłabionej uwadze. W rezultacie zwiększa się ryzyko wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Z drugiej strony, rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo mogą mieć pozytywny wpływ na wydajność i efektywność przedsiębiorstwa.
Może podać Pan jakiś konkretny przykład?
L.C.: To nie muszą być skomplikowane i kosztowne systemy. Weźmy na przykład projektory przemysłowe, które wyświetlają znaki na podłogach i ścianach. Można w ten sposób wyznaczyć przejścia dla pieszych albo wyświetlić znaki zakazu, nakazu czy informacyjne. Odpowiednio dobrane oznaczenie może usprawnić ruch na terenie magazynu czy zakładu produkcyjnego, a także zapobiegać kolizjom wózków widłowych, które prowadzą do przestojów w pracy i strat materialnych. Ponadto większe poczucie bezpieczeństwa i lepsza organizacja ciągów komunikacyjnych mogą sprawić, że pracownicy będą wykonywać swoje zadania z większym zaangażowaniem i w krótszym czasie.
Wróćmy na chwilę do wózków widłowych. W wielu firmach są niezbędnym narzędziem pracy, ale jednocześnie mogą stanowić duże zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników. Czy rozwiązaniem dla tego problemu są autonomiczne wózki widłowe?
L.C.: Autonomiczne wózki widłowe zwiększają bezpieczeństwo, ale nie są jeszcze na tyle popularne, aby miały realnie zmienić sytuację w najbliższym czasie. A trzeba działać już teraz, ponieważ wypadki z udziałem środków transportu bliskiego często powodują poważne obrażenia, które mogą doprowadzić do trwałej niepełnosprawności czy nawet śmierci pracownika. W wielu przypadkach wystarczą już proste rozwiązania, takie jak dodatkowe lampy ostrzegawcze do pojazdów czy urządzenia ostrzegawcze montowane do regałów, aby realnie zmniejszyć ryzyko wypadków w magazynie czy zakładzie produkcyjnym.
Nie ulega wątpliwości, że ochrona zdrowia pracowników jest kwestią priorytetową. Ale wypadki przy pracy powodują również straty finansowe dla przedsiębiorstwa. Czy pracodawcy biorą to pod uwagę?
L.C.: Tak, nowoczesne firmy znają cenę bezpieczeństwa. Wypadki przy pracy najczęściej skutkują absencją pracownika, a dodatkowo mogą doprowadzić do uszkodzenia towaru lub unieruchomienia kluczowej maszyny czy całej linii produkcyjnej. Dużym problemem jest także znalezienie zastępstwa dla pracownika posiadającego specjalistyczne kwalifikacje. Wszystko to zagraża ciągłości realizowanych procesów, co może narazić firmę na straty finansowe i reklamacje klientów. Dodatkowo firma ponosi koszty związane z naprawą lub wymianą uszkodzonych elementów. W niektórych przypadkach dochodzą również koszty prawne i roszczenia odszkodowawcze.
Ale czy inwestycja w nowoczesne środki bezpieczeństwa się opłaca?
L.C.: Jak wiadomo, zapobieganie jest tańsze niż gaszenie pożarów, dosłownie i w przenośni. Bardziej opłacalne dla przedsiębiorstwa jest zadbanie o bezpieczeństwo za pomocą nowych technologii niż ponoszenie kosztów związanych z przestojem, naprawą uszkodzonej hali magazynowej czy zakupem nowych wózków widłowych. Poza tym nowoczesne metody zapobiegania wypadkom nie muszą być drogie. Wirtualnie linie laserowe, oświetlenie ostrzegawcze czy projektory znaków to rozwiązania przystępne cenowo, a do tego wysoce odporne na czynniki zewnętrzne i łatwe do wdrożenia. Często sprawdzają się tam, gdzie tradycyjne metody są nietrwałe lub nie przynoszą oczekiwanego efektu.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszego rozwoju działalności w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy.