Tak było

Mimo wypracowania w 2018 r. jednego z najwyższych w historii PKO (PKOBP) zysku netto w kwocie 3,74 mld zł, do akcjonariuszy trafiło jedynie 44% tej kwoty (50% jednostkowego zysku), co przełożyło się na stopę dywidendy równą 3,2%. Niewiele, ale to i tak znacznie więcej niż w poprzednich latach, kiedy DY był równy raptem 1,3% albo… równe 0.

Pod względem wysokości wypłacanych dywidend, największy polski bank nie rozpieszcza swoich akcjonariuszy również w porównaniu do konkurencyjnych PEO (PEKAO) czy BHW (HANDLOWY). Pomijając niższe stopy dywidendy, już sama polityka dywidendowa wspominanych banków zakłada wypłatę większej części zysku. Od 60-80% w przypadku Pekao (plan na 2020 r.) do m.in. 75% zysku w przypadku Banku Handlowego. Tymczasem PKO BP zamierza pozostać przy przeznaczaniu na dywidendy połowy zysku netto.

 

Tak będzie?

Zdaniem analityków dywidendy PKO BP mają jednak rosnąć. I to znacząco. Konsensus z połowy lipca zakłada, że w 2020 r. do akcjonariuszy trafi najwyższa w historii spółki dywidenda równa 2,11 zł. Rekord zostanie pobity już w kolejnym roku, kiedy dywidenda wyniesie 2,34 zł na akcję. A mówimy o średnich wartościach, najwięksi optymiści zakładają wypłaty o ponad 50% wyższe. Rosnące dywidendy mają być bowiem możliwe nie tylko dzięki poprawie zysków banku.

„Naszą intencją jest zachowanie zdolności do regularnego dzielenia się zyskami z naszymi akcjonariuszami. Cel ten wspiera nie tylko systematyczne osiąganie wysokich wyników finansowych i umacnianie wskaźników kapitałowych, ale także rekomendacja dotycząca niepodzielenia części ubiegłorocznego zysku w wysokości 1,67 mld zł. Dzięki pozostawieniu połowy zysku niepodzielonego, akcjonariusze zyskają większą elastyczność w zakresie kształtowania polityki dywidendowej w następnych latach”  – powiedział Zbigniew Jagiełło, prezes zarządu PKO Banku Polskiego

W opinii części analityków do akcjonariuszy ma więc trafiać 50% zysku za poprzedni rok oraz dodatkowo połowa niepodzielonego zysku netto sprzed dwóch lat. Teoretycznie, przy niezmiennych zyskach, mogłoby się to przełożyć na wypłatę w postaci dywidendy całości wyniku netto. Oczywiście inni eksperci zakładają, że dodatkowa część wypłaty będzie niższa. Niemniej wszyscy są zgodni co do tego, że dywidendy będą rosły.

 

Wszystko zależy od KNF i… Skarbu Państwa

Aby dywidendy PKO BP mogły wzrosnąć potrzebna będzie jednak jeszcze zgoda nadzorcy. W poprzednich latach o wysokości dywidendy w dużej mierze decydowała bowiem KNF i właśnie z tego względu w latach 2014-2016 całość zysków PKO BP pozostała w spółce. To efekt m.in. problemu kredytów walutowych. I chociaż ich udział w bilansach banków spada, a sprawa wydaje się być mniej głośna niż w poprzednich latach, to Komisja w dalszym ciągu przedstawia swoje indywidualne zalecenia i ustala poziomy współczynników kapitałowych dla poszczególnych banków.

Wyższe dywidendy mogą być na rękę także Skarbowi Państwa, a dokładnie tworzonemu Funduszowi Inwestycji Kapitałowych. Środki na finansowanie projektu mają w 30% pochodzić z dywidend wypłacanych przez spółki w których udziały ma Skarb Państwa. Nie jest więc wykluczone, że jako główny akcjonariusz, Skarb Państwa będzie forsował wyższe dywidendy m.in. właśnie od mającego takie możliwości PKO BP.