Słowo apoteoza (z greckiego apothéōsis, oznaczającego "ubóstwienie") ma kilka powiązanych znaczeń, które w sumie sprowadzają się do idei gloryfikacji i wywyższania. Znane powiedzenie mówi, że trzeba pracować mądrze a nie ciężko i jest w tym głęboki sens. Niestety coraz częściej zamiast mądrej pracy chadzamy na skróty, oczekując gotowych rozwiązań dających dobre efekty bez wysiłku. Temat kołatał mi się po głowie od jakiegoś czasu w ramach zbiorczych myśli dotyczących potencjalnych przewag inwestora. Głównie indywidualnego. Wydaje się, że jedna ze ścieżek może prowadzić właśnie w stronę staromodnej, nielubianej i w sumie dość zdeprecjonowanej pracy. Wszak zgodnie z przekazem jednego z giełdowych guru, do skutecznego zarabiania na rynkach wystarczy 57 min tygodniowo (bardzo trwały claim, funkcjonuje na rynku już blisko dekadę). Moje korzenie to jednak tzw stara szkoła hołdująca zasadzie „bez pracy nie ma kołaczy”.
Apoteoza pracy inwestora (i nie tylko) [newsletter]
Pełna treść opracowania jest dostępna dla użytkowników BR Premium i BR MAX