Popularną w ostatnich latach praktyką, głównie wśród przedsiębiorstw z branży odzieżowej, jest przenoszenie znaków towarowych do spółek zależnych. Jako cel takiego zabiegu, najczęściej wymiennie jest zwiększenie efektywności grupy, poprzez uporządkowanie jej struktury. Nie jest to bynajmniej tłumaczenie całkowicie oderwane od rzeczywistości. Dedykowane spółki zależne mogą w ten sposób koncentrować się tylko na tym danym obszarze działalności, zajmując się marketingiem i zwiększając wartość marki. Jest jednak i druga strona medalu.

Bardziej istotnym celem tego zabiegu, którego nie kryją zarządy niektórych spółek, jest optymalizacja podatkowa. Znak towarowy, może być rozpoznany jako aktywo (wartość niematerialna) do celów amortyzacji podatkowej, zgodnie z jego wartością rynkową. Rosną wówczas odpisy amortyzacyjne spółki celowej, co zmniejsza podatek. Innym mechanizmem jest przeniesienie własność do znaku towarowego i użytkowanie go na zasadach licencji. Spółka ponosi wówczas opłaty licencyjne, co jest oczywiście związane z kosztami, które obniżają wysokość płaconego podatku dochodowego.

To właśnie z tej drugiej metody, skorzystał kilka lat temu właściciel Reserved czy House, czyli LPP. W dużym uproszczeniu, markami spółki zarządzały podmioty zależne z Cypru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które udzielały LPP licencji na ich wykorzystywanie. Otrzymywały za to oczywiście opłatę. Dzięki odmiennym zasadom opodatkowania w wymienionych krajach, transfer licencji oraz opłat pomiędzy spółkami, pozwolił LPP na znaczne oszczędności.

Mimo to, na początku ubiegłego roku, spółka przeprowadziła odwrotną operację i skupiła większość aktywów w spółce dominującej. Dlaczego?

„Przejrzysta struktura GK LPP oraz skupienie kluczowych funkcji oraz aktywów w spółce dominującej (LPP) powinna pozytywnie wpłynąć na jej postrzeganie przez rynek i otoczenie biznesowe oraz uprościć procesy wewnątrzgrupowe” - wyjaśniono w komunikacie

Biorąc pod uwagę postępowanie kontrolne Urzędu Kontroli Skarbowej, można odnieść wrażenie, że przyczyn takiego ruchu było więcej.

Przypadek LPP nie musi oznaczać jednak nadchodzącej fali kontroli skarbowych i wezwań do zwrotu zaległych podatków. Należy pamiętać, że metoda wybrana przez największą polską spółkę odzieżową różniła się od stosowanych w branży. Wykorzystanie w tym celu rajów podatkowych sprawiło, że sprawa była szeroko komentowana, a w pewnym momencie pojawił się nawet konsumencki bojkot produktów LPP.

Na wydzielenie znaków towarowych zdecydowały się przecież również inne spółki z sektora m.in. CCC, MON (MONNARI) czy BTM (BYTOM), a także działające w innych branżach FTE (FORTE), SKA (SNIEZKA) czy NWG (NEWAG). We wszystkich tych przypadkach spółki zależne były jednak zarejestrowane w Polsce, a z użytkowaniem marek nie były związane wielostronne transfery.

Oszczędności związanych z wydzieleniem znaków towarowych do spółki zależnej nie krył Witold Waśko, wiceprezes i dyrektor ds. ekonomicznych Śnieżka.

„Jeżeli zyski spółki będą wystarczające, to możliwe, że z tego tytułu uda się nam osiągnąć ok. 700 tys. zł oszczędności tylko w tym roku. W przyszłym powinno to być już ok. 2,5 mln zł” – mówił w wypowiedzi udzielonej gazecie Parkiet

O powszechności i legalności takiej praktyki przekonani są również analitycy i doradcy podatkowi, w tym Mirosław Siwiński, doradca podatkowy Kancelarii Modzelewskiego.

„Nie jest to ani działanie nielegalne, ani optymalizacyjne. Przepisy ustawy o CIT wprost bowiem pozwalają na amortyzowanie znaków przez ich nabywców, jeżeli spełnione są określone warunki – tłumaczył w komentarzu dla Money.pl