Z jednej strony z naszej ostatniej analizy - która notabene spotkała się z wyjątkowym odzewem Czytelników - wynikałoby, że hossa na Wall Street weszła w ostatni etap zaawansowania tak jak to było pod koniec lat 90. Z drugiej z całego szeregu innych analiz wynikałoby, że przynajmniej na razie nie widać sygnałów zakończenia tego etapu (a nawet spotyka się sygnały sugerujące, że fala hossy może jeszcze potrwać). Do tej drugiej kategorii zalicza się przykładowo bacznie obserwowany przez nas globalny sondaż Bank of America/Merrill Lynch wśród zarządzających funduszami.

Wg najnowszego odczytu nasz ulubiony barometr wyłowiony z tego obszernego sondażu w lutym nieznacznie wzrósł. 33% netto ankietowanych jest optymistycznie nastawionych do rynków akcji (mówiąc precyzyjnie jest to różnica między odsetkiem ankietowanych deklarujących przeważenie w akcjach w zarządzanych przez siebie funduszach oraz odsetkiem tych, którzy deklarują niedoważenie).

I chociaż jest to poziom optymizmu najwyższy od sierpnia 2018, to ciągle daleko jeszcze do "strefy ostrzegawczej", przy której wygasały poprzednie fale hossy na światowych giełdach (powyżej 50% netto). "Pozostajemy nieracjonalnie byczo nastawieni" - powtarza swą wcześniejszą - dotąd trafną - tezę M. Hartnett, strateg BofA (dlaczego "nieracjonalnie"? Bo Hartnett nie jest równie entuzjastycznie nastawiony względem tzw. fundamentów rynkowych).

Artykuł wyraża poglądy autora i nie stanowi oficjalnej rekomendacji Quercus TFI S.A.