Dywidendowa bessa i hossa w jednym spały domu. Z perspektywy szerokiego rynku liczba spółek dywidendowych od lat spada, a transfery maleją. Z drugiej strony, grupa dywidendowych weteranów trzyma się mocno, konsekwentnie dzieląc się z akcjonariuszami rosnącymi zyskami. A personifikacją tego dywidendowego dualizmu jest indeks WIGdivplus.
Nie tylko z uwagi, że WIGdivplus zadebiutował właśnie w 2025 r. Samej inicjatywie trudno bowiem nie przyklasnąć. To dowód, że temat dywidend jest mimo wszystko wciąż żywy i wzbudzający zainteresowanie. Przede wszystkim zaproponowano nowe podejście budowy względem często krytykowanego WIGdiv, a o indeks oparto pierwszy na warszawskiej giełdzie dywidendowy ETF, ETFBDIVPL. Ale to tylko jedna strona medalu.
„Rosnące zainteresowanie inwestorów stabilnymi źródłami dochodu pokazuje, że dojrzałość rynku idzie w parze z innowacjami produktowymi. BETA ETF Dywidenda Plus umożliwia łatwy dostęp do szerokiego portfela spółek dywidendowych, odpowiadając na oczekiwania inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych” – mówił Tomasz Bardziłowski, prezes GPW podczas debiutu BETA ETF Dywidenda Plus
Pod fasadą nowoczesności i elastyczności konstrukcji, złagodzono bowiem też kryteria klasyfikacji do indeksu. Spółki wchodzące w jego skład nie muszą już dzielić się zyskiem z akcjonariuszami w pięciu ostatnich latach. Wystarczą trzy ostatnie lub cztery z pięciu. Co ma niezaprzeczalne plusy i pozwala uwzględniać dywidendowe spółki z krótszą historią (GPP (GRUPRACUJ), CRJ (CREEPYJAR)). Ale i stanowi odpowiedź na problem, że liczba spółek dywidendowych spada.
Chcąc zachować logiczne kryterium najbardziej płynnych spółek, czyli wchodzących w skład najpopularniejszych indeksów WIG20, mWIG40 i sWIG80 oraz stary warunek pięciu kolejnych lat nieprzerwanych wypłat, pula spółek, które mogłyby wyjeść w skład nowego indeksu w momencie jego tworzenia wyniosłaby raptem ok. 30 podmiotów. Słowem tylko co piąta spółka z kluczowych indeksów regularnie wypłaca dywidendy. Skromnie i to bez uwzględniania warunku o minimalnej wysokości stopy dywidendy. Furtka była więc konieczna.
Przy mniej restrykcyjnym podejściu 4 wypłaconych dywidendach w ciągu 5 lat, lista potencjalnych kandydatów rośnie niemal dwukrotnie. Co w połączeniu z dywidendowymi trzylatkami pozwoliło już na budowę indeksu. WIGdivplus po jednej rewizji liczy dziś 55 komponentów.
Co ciekawe nowe kryterium przynajmniej 2% stopy dywidendy wydaje się nadrzędnym nad regularnością, bo w indeksie nie figurują już jakby nie patrzeć dywidendowe ACP (ASSECOPOL) (DY w 2025 r. 2,1%, ale 20 kolejnych lat podziału zysków) czy NEU (NEUCA) (DY 2,3% i 21 lat). Znajdziemy natomiast SNK (SANOK) z czterema dywidendami w ciągu ostatnich sześciu lat. Czy MUR (MURAPOL) który wypłaca dywidendy od zaledwie dwóch lat, technicznie w ogóle nie spełnia więc stażowego warunku.
WIGdivplus uwidacznia też bankowe oblicze warszawskich dywidend. PZU oraz cztery wchodzące w skład indeksu banki odpowiadają za łącznie 43% jego wagi. To identyczny odsetek jak w przypadku WIG20, gdzie banki mają 43,2%. Z indeksem największych polskich spółek WIGdivplus łączą też znaczące wagi PKN (PKNORLEN), LPP, KTY (KETY), OPL (ORANGEPL) czy BDX (BUDIMEX). O podobieństwo więc nietrudno.
Ponarzekaliśmy, ale konstrukcja WIGdivplus, a więc i ETFBDIVPL wiernie oddaje aktualny obraz rynku dywidendowego nad Wisłą. Może z dominującą pozycją banków i czasem na bakier z regularnością, ale z ekspozycją na dywidendową śmietankę GPW, od PZU, przez VOT (VOTUM), PLW (PLAYWAY), STX (STALEXP) i DVL (DEVELIA). I bez konieczności selekcji pojedynczych spółek. Czyli to co dywidendowy ETF robić powinien.