Od początku roku inwestorzy są pozytywnie nastawieni do akcji oraz aktywów ryzykownych. Pozytywów jest jednak niewiele, ale wynikający z nich optymizm handlowy jest wspierany przez FED. Spojrzenie z punktu widzenia finansów behawioralnych wskazuje, że może to być efekt stycznia – inwestorzy po bardzo słabym grudniu chcą zacząć rok z dobrymi wynikami. Podobnie jak w 2018 roku wyniki w styczniu były zadowalające, jednak potem rynki poszły w dół.

W gołębiej polityce FED’u można się doszukiwać drugiego dna. Być może decydenci polityki monetarnej w USA już mają prognozy znacznego osłabienia gospodarczego i przygotowują amerykańską gospodarkę na taki scenariusz.

Podobnie sytuacja wygląda w analizie makroekonomicznej. Wszystkie publikowane w ostatnich dniach odczyty danych były poniżej oczekiwań. Przykładem mogą być wskaźniki PMI dla produkcji przemysłowej we Francji lub sprzedaż detaliczna w Niemczech. Wskazywałoby to na pogarszającą się sytuację gospodarczą poszczególnych krajów. Warto postawić pytanie: na jak długo wystarczy pozytywnego sentymentu przy tak negatywnych danych makroekonomicznych?

Nadal niejasny jest scenariusz brexitu, a każdy dzień przynosi nowe informacje, ale bez przełomowych rozstrzygnięć. Scenariusz twardego brexitu jest niezmiennie prawdopodobny. Gdyby został on potwierdzony, rynki mogłyby się osunąć nawet o kilka procent. Informacje o możliwym przesunięciu brexitu na jesień lub początek przyszłego roku wskazują, że Wielka Brytania ma problem z wyborem właściwego rozwiązania. Pokazały to głosowanie Izby Gmin i wniosek o wotum nieufności dla rządu May.

Zaczął się sezon publikacji przez spółki wyników okresowych. Pierwsze opublikowane raporty pokazują dobre dane. Trudno jest jednak przez ten pryzmat oceniać cały IV kwartał 2018. Pierwszy kwartał 2019 roku będzie testem efektów reformy podatkowej w USA. Już widać, że zyski nie będą tak wysokie, jak uważali analitycy. Prognozy dla większości spółek są cały czas obniżane, co nie polepsza nastrojów inwestorów.