Nawiązując do tematu equity crowdfundingu (o czym pisaliśmy tutaj), inwestycja w spółki we wczesnej fazie rozwoju nie musi być traktowana jedynie jako okazja do potencjalnego osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków. Rozsądnym wydaje się też rozpatrywanie takiego zaangażowania w kategoriach pomocy ulubionym markom, uczestniczenia w ich rozwoju, wsparcia finansowego czy nawet w celu otrzymania bonusów. To dość szczególny przykład, ale bynajmniej nie jedyny, kiedy zysk (lub strata) to nie jedyne z czym wiąże się posiadanie akcji.   

 

Akcje to prawa

To raczej oczywiste, że posiadając akcje danej spółki, stajemy się też jej udziałowcami i przysługują nam w związku z tym takie prawa jak możliwość uczestniczenia w WZA i proporcjonalne do posiadanych udziałów prawo głosu. Jest to jednak często nie tyle zapominane, ile ignorowane, a znaczna część mniejszościowych akcjonariuszy z różnych powodów nie uczestniczy w obradach.

I chociaż trudno rozpatrywać uzyskiwane wraz z posiadanymi akcjami prawa w kategoriach benefitu (wszak przysługują one w przypadku wszystkich spółek), tak można sobie wyobrazić, że dany inwestor nie będzie zainteresowany inwestycją (szczególnie znaczną) w spółkę, gdzie głos akcjonariuszy mniejszościowych jest ignorowany, a władze spółki znajdują się z nimi w konflikcie.

Przysługujące prawa to także możliwość wspólnego działania w ramach posiadającego większy udział w głosach stowarzyszenia akcjonariuszy, czy zrzeszania w takich sytuacjach jak ogłoszone wezwanie.

 

Akcje to bonusy

Podobnie jak w przypadku ofert crowdfundingowych, gdzie z inwestycją w akcje danej spółki związane są dodatkowe bonusy uzależnione od wysokości wniesionego wkładu, tak wynagradzać swoich akcjonariuszy postanowiły też niektóre spółki giełdowe.

W ubiegłym roku program „Orlen w portfelu” rozpoczął PKN (PKNORLEN). Inwestor posiadający minimum 50 akcji spółki przez okres co najmniej miesiąca, otrzymuje kartę akcjonariusza uprawniającą do zniżek na paliwo oraz inne produkty na stacjach Orlen. Spółka chce w ten sposób zachęcić do długoterminowych inwestycji i utrzymywania pakietu akcji spółki w portfelu. Według danych z marca, na udział w programie zdecydowało ponad 1000 inwestorów indywidualnych.

Podobny program lojalnościowy planuje uruchomić także ENG (ENERGA). Zgodnie z zapowiedziami, akcjonariusze posiadających w portfelu ponad 500 akcji spółki przez pół roku, mają otrzymać rabaty na instalacje fotowoltaiczne, zniżki na zakupy w sklepie internetowym Energi Obrót, a także czasowe zwolnienie z opłat za prowadzanie rachunku inwestycyjnego. Szczegóły programu mamy poznać we wrześniu.

Czy tego typu benefity to dobry sposób na przyciągnięcie inwestorów? Trudno powiedzieć, zależy jak atrakcyjne są dla nas oferowane bonusy. Raczej nie zaważą one na inwestycji w daną spółkę, ale jeśli i tak rozważaliśmy zakup jej akcji, mogą stanowić interesujący dodatek, w niektórych sytuacjach nawet zwiększający stopę zwrotu.

 

Akcje to nagroda

Bonusem mogą być też… same akcje. Z takiego założenia wyszli twórcy aplikacji Bumped. To również swojego rodzaju program lojalnościowy, z tym że w przeciwieństwie do wspominanych rozwiązań, tutaj to akcje są nagrodą za zakupy produktów danych spółek (takich jak Netflix, T-Mobile czy Domino’s Pizza).

Zamiast różnego rodzaju punktów, zniżek czy innych nagród, za zakupy otrzymujemy więc ułamek akcji producenta. Stajemy się więc współwłaścicielami spółek, których produkty nie tylko lubimy, ale faktycznie kupujemy. Oczywiście sama sympatia nie oznacza, że inwestycja w akcje tej spółki okaże się zyskowna (o czym pisaliśmy tutaj); z drugiej strony trudno nazwać ten proces inwestycją, skoro nie angażujemy naszego kapitału.

Rozwiązanie wydaje się proste i atrakcyjne z kilku powodów. Dla spółek są to bardziej przywiązani i zaangażowani klienci, a dla tych drugich to okazja do niejako pasywnego budowania portfela akcji, nawet przy braku odpowiedniego kapitału. Wygrywa też rynek, bo popularyzuje inwestycje w akcje. Niestety aplikacja działa obecnie jedynie w Stanach Zjednoczonych.