Przygotowywane przez analityków rekomendacje są w większości przypadków wyznaczane na okres dwunastu miesięcy i o ile nie jest podane inaczej, to właśnie w ciągu roku spółka powinna osiągnąć wskazaną cenę docelową. Sześć miesięcy to jednak okres, który subiektywnie można uznać za graniczny. A przynajmniej jest takim w przyjętej przez nas metodologii, zgodnie z którą prognozy wchodzące w skład konsensusów nie mogą być starsze niż pół roku. Pozwala to na zachowanie aktualności danych, w większości przypadków i tak rewidowanych częściej.

Tym samym, półmetek roku to dobra okazja do przyjrzenia się prognozom analityków na bieżący rok, opublikowanym w strategiach i planach inwestycyjnych. Wprawdzie aktualny rynek akcji wydaje się być zupełnie innym miejscem niż jeszcze pół roku temu, ale wbrew pozorom zmieniająca wszystko pandemia nie zmieniła wszystkiego.

Dla przykład na warszawskiej giełdzie bez zmian królują spółki z branży gier wideo. I to między innymi na nie stawiali analitycy przygotowujący swoje zestawiania top picks na 2020 r.

„Next year should remain under the influence of consoles generation switch. (…) The generation switch usually leads to decreasing demand for old devices and their software as we approach the debuts of next-gen hardware. However, we think it should not impact Polish developers much. (…) Global video games market will grow healthily through to 2022” – mogliśmy przeczytać w strategii DM BOŚ

Wśród najczęściej wymienianych akcji powtarzały się przede wszystkim takie tickery jak TEN (TSGAMES), PLW (PLAYWAY) i 11B (11BIT), rzadziej, ale również CDR (CDPROJEKT). Inwestorzy, którzy zastosowali się do zaleceń ekspertów, szczególnie odnośnie dwóch pierwszych spółek, na pewno nie mogą czuć się oszukani. Po niecałych sześciu miesiącach notowania Ten Square Games znajdują się o ponad +170% wyżej niż na koniec ubiegłego roku, a akcje PlayWay w tym okresie podwoiły swoją wartość.

Do znacznie bardziej rozczarowanych można zaliczyć z kolei inwestorów, którzy za specjalistami obstawiali, że 2020 r. będzie należał do spółek handlowych. Tak mogło faktycznie się stać, w strategiach zespoły BOŚ DM, DM mBanku czy DM Trigon obstawiały bowiem, że liderzy rynku, czyli m.in. LPP i VRG będą beneficjentami rosnących wynagrodzeń, wyższego dochodu rozporządzalnego i rozwoju sprzedaży w kanałach internetowych. Jak wiem, plany detalistów pokrzyżowała jednak pandemia. Takiego scenariusza nie zakładały jednak nawet najczarniejsze wersje sekcji związanej z potencjalnymi zagrożeniami.

Dwa wymienione sektory to jednak dość skrajne przypadki, można powiedzieć, że mamy więc remis. Poszukując innych często wymienianych typów inwestycyjnych na 2020 r. natrafimy na takie spółki jak: TIM, ACP (ASSECOPOL), ABE (ABPL), CAR (INTERCARS), FMF (FAMUR), NEU (NEUCA), PGN (PGNIG), CIE (CIECH), a także PEO (PEKAO) i BHW (HANDLOWY). Pomijając banki, dla których ubiegłe miesiące należały do szczególnie trudnych, po pół roku na plus odznaczają się jedynie notowania Asseco Poland oraz Neuca, a w nieco mniejszym stopniu również TIM i PGNiG. I znów remis, bo połowa tych inwestycji przyniosłaby stratę. Należy jednak zaznaczyć, że w obawie o spowolnienie gospodarcze i rosnące koszty, analitycy trafnie zalecali raczej defensywną postawę, ostrożność i selektywne podejście.

„Lokalne czynniki ryzyka nadal będą oddziaływać negatywnie na wyceny akcji. Jeżeli sprawdzi się prognoza naszych makroekonomistów, którzy zakładają realny wzrost PKB w 2020 r. na poziomie 2,8%, nastąpi dalsze pogorszenie i tak słabych wyników przedsiębiorstw, a dla spółek giełdowych dalsze obniżanie konsensus prognoz” – czytaliśmy w strategii DM mBanku

Skąd więc w rekomendowanych inwestycjach spółki, które trudno zaliczyć do odpornych na wahania koniunktury? Często pojawiającym się określeniem jest „atrakcyjna wycena”, co kolejny raz udowadnia, że niska wycena zawsze może być niższa, a „taniość” jest pojęciem względnym. Co oczywiście z perspektywy czasu może zakrawać o truizm, szczególnie w obliczu wydarzeń minionych miesięcy.

Ciekawie wygląda również sytuacja czarnego konia ostatnich tygodni, czyli spółek energetycznych. W tym przypadku trudno jednak o jednoznaczny konsensus, w grudniu 2019 r. zdania analityków były bowiem bardzo podzielone. Kiedy jedni wymieniali sektor wśród rozczarowań nadchodzącego roku.

„W dalszym ciągu negatywnie postrzegamy sektor energetyczny, przy czym wezwanie PKN Orlen na Energę rozszerzyło perspektywę obciążania bilansów spółek pod zarządzaniem Ministerstwa Aktywów Państwowych” – wyjaśniano w strategii Noble Securities

Analitycy obawiali się także o rosnące koszty produkcji energii czy obciążenia związane z polityką klimatyczną UE. Za to inni, jak specjaliści DM mBanku stawiali sektor w gronie faworytów na 2020 r. Zwolennicy uzasadniali atrakcyjność sektora m.in. oczekiwaną poprawą wyników i zakończonym okresem wzmożonych inwestycji. Nie mniej podzielone były opinie odnośnie innych rozczarowań nadchodzącego roku. Zarówno w grupie „za” jak i „przeciw” mogliśmy znaleźć m.in. PKP (PKPCARGO) czy JSW.

Za to dość jednoznacznie na cenzurowanym była duża część sektora bankowego. Część analityków (np. DM Trigon) radziła unikać m.in. SPL (SANPL), MIL (MILLENNIUM) i MBK (MBANK), obawiając się o koszty związane z pozwami w sprawie walutowych kredytów hipotecznych i zwroty prowizji po wyroku TSUE. O obniżkach stóp procentowych nikt wówczas nawet nie myślał. A dalszą część historii już znamy.